en pl ru Logowanie


Wolontariat

Wszystkie osoby pragnące wesprzeć bieżącą działalność Stowarzyszenia "Hospicjum Łódzkie" na zasadzie wolontariatu zapraszamy do naszej siedziby w Łodzi przy ul. Jaracza 55 lub prosimy o kontakt telefoniczny: 0 509 603 003 lub 042 6379024.

Chcesz być wolontariuszem w naszym hospicjum, a nie masz telefonu? Wypełnij, proszę ten kwestionariusz kwestionariusz- wersja net.doc i prześlij go na adres hospicjum@sns.pl
W ciągu 2 tygodni koordynator wolontariatu skontaktuje się z Tobą

 

Szkolenie dla wolontariuszy hospicyjnych – II edycja 2013

Stowarzyszenie Hospicjum Łódzkie prowadzi rekrutację na kolejną edycję szkoleń dla wolontariuszy w ramach projektu „Wystarczy aż być … by pomóc – szkolenia dla wolontariuszy w hospicjum domowym” współfinansowanego przez Fundację BRE Banku. Rekrutacja trwa do 15 września 2013. (Szczegółowe informacje w zakładce szkolenia dla wolontariuszy.)

Wolontariusz hospicyjny to osoba, która poświęca swój wolny czas na odwiedziny w domu pacjenta i towarzyszeniu mu w trudach życia codziennego – poczyta prasę, obejrzy wspólnie serial lub po prostu porozmawia.

Podczas kursu kandydaci na wolontariuszy zdobywają wiedzę na temat wolontariatu, opieki paliatywnej oraz aspektów związanych z opieką nad pacjentem.

Nasi wolontariusze

W marcu 2009 roku siedzibę Naszego Stowarzyszenia odwiedzili dwaj uczniowie VIII LO im. Adama Asnyka w Łodzi z klasy dziennikarsko-medialnej – Natalia Stemplewska i Mariusz Matelski. Przeprowadzili oni wywiad w dwójką naszych wolontariuszy. Poniżej prezentujemy powstałe w wyniku tych rozmów artykuły.
***

„Zostań naszym wolontariuszem” – takie slogany niejednokrotnie idzie zauważyć  na billboardach Łodzi. Można by rzec  ze hospicja, domy opieki jak i świetlice środowiskowe potrzebują pomocy w każdym momencie.  Pewnie każdy z nas słyszał o tych organizacjach społecznych jak i o ludziach co udzielają się jako tzw Wolontariusze.  Są to osoby które dla samej idei poświęcają swój wolny czas by pomagać innym nie oczekując za to rekompensaty.

Kim są wolontariusze?

Można odpowiedzieć tylko jedno, są tu wszyscy. Możemy tu spotkać uczniów, studentów, emerytów jak i osoby które poświęcą godzinę po pracy i na przykład zawiozą coś na miasto. Tutaj naprawdę może pomagać każdy.

Wolontariat jako życie.

Swego czasu zdarzyło mi się rozmawiać z wolontariuszką z łódzkiego hospicjum – Olą Sterną.  Aleksandra udziela się w hospicjum jako pomoc biurowa oraz organizacyjna. Do jej zadań głównie należą pakowanie paczek dla podopiecznych oraz inne prace które są przydzielane ochotnikom.  Oczywiście nie należy myśleć ze Ola swój czas wolny poświęca jedynie hospicjum. Spotyka się z przyjaciółmi, z chłopakiem, bawi się w klubach. „Spokojnie można ustawić grafik idealnie pod siebie” – dodaje Ola.  Zatem można stwierdzić ze praca w hospicjum jest dla każdego, ale mimo tego ciągle brakuję chętnych. W rozmowie dowiedziałem się że wolontariuszem może być każdy ale oczywiście są pewne wymagania -  „ tutaj nie liczy się kto jest wolontariuszem jednak wymagamy minimum zaangażowania od ochotnika”. Czemu zatem nie ma tylu chętnych? Myślę ze powodem jest głównie lenistwo współczesnego społeczeństwa. Większość osób woli zamknąć się w swoich czterech ścianach i nie patrzeć na potrzeby i pragnienia innych.

Pomoc innym?

Jednak praca jako wolontariusz to nie tylko prace biurowe ale także wielkie wyzwanie. Ochotnicy muszą się zmierzyć z codziennymi problemami potrzebujących pomocy. Musza być oni przygotowani na takie rzeczy jak przewijanie, sprzątanie, jak i chodzenie po zakupy. Można powiedzieć że w krótkim okresie stają się członkami rodziny. Od Wolontariuszy wymaga się na pewno anielskiej cierpliwości. Mam na myśli takie sytuacje jak słuchanie po raz setny tej samej historii albo tych samych problemów. Jednak jest w tym coś wyjątkowego co sprawia że na sercu robi się cieplej. Należy sobie uświadomić ze bycie wolontariuszem to przebywanie z ludźmi wymagającymi uczucia. Zwykłe trzymanie za dłoń podczas rozmowy czy nawet wspólna rozmowa . Takie drobne szczegóły sprawiają że potrzebujący czują ze komuś na nich zależy.

Czasami nastaje pora rozstania…

W karierze wolontariusza zdarza się że podopieczni odchodzą z różnych przyczyn. To jest najtrudniejsze w tej pracy. Jako ludzie posiadamy naturalne odruchy więc przyzwyczajenie się do innej osoby jest czymś normalnym. Niestety wielu wolontariuszy nie może się pogodzić z odejściem podopiecznego. Wtedy zalecane jest odpoczęcie od wolontariatu na jakiś czas i powrót po jakimś czasie. Myślę ze jest to najtrudniejsza rzecz w całej tej pracy. Uważam jednak że to praca wyjątkowa. Wolontariusze dają swoim podopiecznym wiarę jak i nadzieje. Nie pozostawiają ich samych lecz dają wsparcie które zawsze jest potrzebne.

Nadzieja jest tutaj codziennością

Można powiedzieć ze każdy do hospicjum przychodzi z nadzieją na pomoc. Niejednokrotnie ta nadzieja zostaje spełniona właśnie przez wolontariuszy dla których pomoc jest czymś codziennym. Więc uważam ze każdy powinien sobie postawić pytanie: A może ja także bym pomógł?

Autor: Mariusz Matelski

***
Przemierzając Łódzkie ulice wszystko jest takie niezmiernie smutne i pogrążające w przygnębieniu.  Każdy mijany człowiek śpieszy się gdzieś, zamknięty w swojej własnej rzeczywistości, gdzie kariera ,rodzina są jego światem. Kontakt z osobą z poza jego środowiska sprawia problem lub jest nierozwijającą się znajomością którą tworzą tylko wspólne interesy. Zapominają o tym, że są potrzebni słabszym od nich, że są w ogóle INNI ludzie. Lecz za pewną ciemną i nieprzyjemną bramą, jak każda w naszym mieście ,jest miejsce ,które nazywa się ‘’Stowarzyszenie Hospicjum Łódzkie’’ gdzie są osoby nie posiadające barier i uwielbiające pomagać.

Jedną z takich, jest Basia Librowska , która zechciała ze mną porozmawiać o jej zajęciach w Hospicjum jak również trochę o tej instytucji, o której ludzie zazwyczaj w ogóle nie myślą, a jest ona bardzo potrzebna. Co za tym idzie , Basia też czuje się potrzebna, a praca jako wolontariusz sprawia jej ogromną przyjemność, mimo że nie ma jeszcze ona swoich własnych podopiecznych, jest na etapie nie pozwalającym jej na bardzo bliski kontakt z chorymi.

Zapewne wiele osób broni się argumentem, że nie wie jak dotrzeć  do danych instytucji. Spytałam się Basi w jakich okolicznościach postanowiła dołączyć do Stowarzyszenia i jak to można zrobić. ’’to było dość dziwne, akurat szłam po bilety na imprezę-śmieje się –I stojąc na przystanku zauważyłam plakat ‘’Hospicjum to też życie’’ wraz ze stroną internetową, więc pomyślałam, że się zgłoszę, bo zawsze chciałam uczestniczyć w czymś takim. Szczególnie, że nie miałam żadnych dodatkowych zajęć, to stwierdziłam, że poświecę mój wolny czas żeby jakoś pomóc. No i weszłam na tę stronę i wysłałam zgłoszenie.’’ Tak więc przysłowie ‘’dla chcącego nic trudnego’’ i w tym przypadku spełnia się. Wystarczy dobre serce i umiejętność organizowania czasem… Tak niewiele, by móc zrobić coś co może ułatwiać ostatnie dni życia chorym. Bo tego nie da się zaprzeczyć, każdy człowiek jest dobry, ma pozytywne uczucia, które sterują nim aby dać siebie innym. Dziewczyną kierowały te uczucia. Ta wielka otwartość do chorych, potrzebujących ludzi. Duży wpływ miały przeżycia osobiste. ’’ Moja  babcia chorowała na raka jelita grubego. Mieszkałam z nią wtedy i jej pomagałam. Jak jeździłam z nią do szpitala i patrzyłam na tych chorych ludzi, to strasznie robiło mi się ich żal. A wiadomo, jaka jest służba zdrowia prawda? Mało uwagi skupia się tam na chorym, często są traktowani trochę przedmiotowo. A ja właśnie chciałam, może nie wszystkim, bo wiadomo, że to jest niemożliwe, ale chociaż tym paru osobom okazać dobre serce w tych ich ostatnich najcięższych chwilach przed końcem.'' Może to z mojej strony głupie, ale podziwiam odwagę tej dziewczyny. Osobiście jestem bardzo wrażliwa na widok cierpienia, smutku.. Do tego stopnia, że sama nie wiem co powiedzieć, co zrobić ,żeby pomóc, pocieszyć, mimo że chcę. Myślę ,że wiele osób ma ten sam problem, a przeżycie śmierci kogoś bliskiego tworzy jeszcze większą barierę ,dlatego, że nie chcą oni powracać  do wspomnień o utracie kogoś bliskiego .Ludzie boją się tego typu pomocy. Boją się cierpienia, śmierci, bólu i tej bezpośredniości  ze śmiertelnie chorym  . Czy to oznacza, że większość z nas jest egoistami? Trudno odpowiedzieć na takie pytanie. Uważam że egoista to jednak zbyt mocne słowo, żeby nazwać tak kogoś kto nie jest w stanie pomagać, bo jego psychika mu na to nie pozwala. Oczywiście, jest skupiony na swoich własnych uczuciach, nie chce czuć się źle z tym co może i chciałby robić(czyli np. tu- działać w Hospicjum) więc tego nie robi . Jest to trochę uciekanie od problemów. Od czegoś co jest nieuniknione. Nawiązując, wolontariuszka z którą prowadziłam swoisty wywiad powiedziała, że jej zdaniem to właśnie dzieci i młodzież mają większą otwartość do takich działalności. ’’Gdy przyszłam na pierwsze, takie otwarte spotkanie, było na nim sporo dorosłych osób. Z  tego co mi wiadomo tylko ja jedna zapisałam się już na stałe. I właśnie to jest tak że dorośli są mniej otwarci na takie rzeczy. Do małych dzieci bardziej to wszystko dociera. Przychodzą do nas i pomagają nam , czy przykład przed świętami pomagają nam, robią kartki świąteczne dla pacjentów.’’ Mimo, że nie ma tak bliskiego kontaktu z chorymi, jak myślałam o tym wszystkim mówiła z wielkim zafascynowaniem. ’’Kiedy przychodzimy w piątki, to wiadomo, raz jest mniej, a raz więcej do zrobienia. Np. przed okresem świątecznym, paczki dla pacjentów – sponsorzy przynoszą różne dary a my je rozdzielamy. Przygotowujemy też różne loterie fantowe, ulotki. Teraz właśnie jest ten okres rozliczenia się z podatków, więc rozwieszamy plakaty, czy kalendarzyki  z kontami bankowymi aby ludzie mogli wpłacać ten 1% podatku. Ten temat ciągnie się od początku roku do kwietnia więc z tego źródła przychodzi do Hospicjum najwięcej pieniędzy. Jeździmy na różne szkolenia konferencje. Podsumowując zajmujemy się promowaniem co przynosi efekty.’’  Oczywiście, reklama, może zdziałać cuda. Przecież  bohaterka tego reportażu również trafiła do wolontariatu poprzez reklamę i nie żałuje niczego. Praca tam, nie koliduje jej ze szkołą, przebywają tam z koleżanką ze szkoły ,którą pociągnęła za sobą, przez 2 godziny w każdy piątek. We ferie i długie weekendy Basia witała w wolontariacie co dwa dni, czasem codziennie. Rozmowa z nią sprawiała mi ogromną przyjemność, to co mówiła było dla mnie tak bardzo ciekawe i wręcz niespotykane, może dlatego że wcześniej nie znałam nikogo takiego. Myślę, że wolontariuszy jest bardzo dużo, lecz są oni niedocenieni i nie aż tak bardzo promowani jak medialne osoby sukcesu, które też potrafią coś zrobić dla innych, a media robią wokół tego tyle szumu… Przecież do tego zdolny jest dosłownie każdy! Poprzez niedocenienie i częsty brak akceptacji wśród innych, bywa tak że wolontariusze nie chcą się przyznawać do tego co robią albo może inaczej… nie chwalą się.

Chociaż dziewczyna nie mówiła o żadnych wadach pracy w hospicjum, musiałam zadać jej to pytanie ’’Czy była jakaś sytuacja przez którą zastanawiałaś się czy nie zrezygnować ?’’.Bo przecież mogłoby zdarzyć się coś nieprzyjemnego, tak jak wcześniej pisałam o niemiłych wspomnieniach związanych z prywatnymi przeżyciami. Każdy jest przecież tylko człowiekiem i ma prawo na moment słabości. Jednak Basia jest tak zaangażowana i związana z wolontariatem że nie mogłaby po prostu przestać. Na moje pytanie stanowczo kręcąc głową odpowiedziała ‘’Nie! Wręcz przeciwnie! Bardzo mi się tam podoba, sama atmosfera w hospicjum jest niezwykle pozytywna, wręcz rodzinna. Ludzie z którymi pracuję, czyli inni wolontariusze są bardzo życzliwi, wiadomo że w hospicjum pracują tylko dobrzy ludzie. Miło jest tu przychodzić, w ogóle nie jest nudno, czas bardzo szybko upływa, a masz świadomość, że robisz coś naprawdę wartościowego ,coś dla kogoś nie oczekując nic w zamian. Wychodzę z stamtąd z uśmiechem na twarzy i nie mogę doczekać się kiedy tam znów wrócę. Tak to siedziałabym przed telewizorem , komputerem i ten czas upływałby kompletnie bez sensu.’’ Myślę że ostatnie zdania powinny nam pozwolić na zobrazowanie tego co robimy i tego co można by w tym czasie zrobić i czerpać z tego satysfakcję. Czas przed komputerem upływa równie szybko. Tylko, że gdy spoglądasz na zegarek i widzisz, że’’ to już ta godzina’’ czujesz, że przez ten pożeracz czasu minął ułamek Twojego życia. Bez przeżyć , bez emocji, bez ludzi ,bez samozadowolenia i przeżywania chwili, która trwa. Żałujesz, i myślisz sobie, że w zasadzie mogłeś robić coś innego. W tym samym czasie na ulicy Jaracza 55 w głównej bazie hospicjum Barbara z koleżankami robią same dobre uczynki, bawiąc się przy tym, rozmawiając, śmiejąc się . ‘’To jest takie oderwanie się od życia codziennego. Ten dzień kiedy idę na Jaracza, zupełnie inaczej wygląda niż pozostałe, np. coś nie pójdzie mi w szkole to przychodząc tutaj zupełnie o tym zapominam, widząc tych ludzi aż serce się raduje, to coś niesamowitego.’ ’Niestety, Basia nie ma jeszcze uprawnień ,aby bardziej opiekować się chorymi. Do tego potrzebne są szkolenia medyczne, na które z niecierpliwością czeka, bo chce być bliżej, i posiadać własnych podopiecznych. Jej praca polegałaby na osobistym odwiedzaniu chorych w domach, ponieważ nie ma ośrodka. O wizytę prośbę zgłasza rodzina chorego. Często bywa tak, że chory nie chce wyrazić zgody na to aby ktoś obcy miał się nim opiekować. ’’Choroba jest przytłaczająca. Mogę to powiedzieć na przykładzie mojej babci, która uważała że jest ciężarem, nie chciała wychodzić z pokoju. Ze względu na jej chorobę jej życie przestało być komfortowe. Zależy też od tego jak ludzie przeżywają chorobę. Niektórzy chcą żyć i walczą, inni się załamują.’’ Moim zadaniem praca wolontariusza jest nie tyle opieką fizyczną , co wsparciem psychicznym. Jedyne co mogą zrobić dla chorych to podarować im trochę uśmiechu, życzliwości co na pewno umila  krótką resztę życia cierpiącym , nawet jeśli tego nie chcą okazywać ,bo są aż tak bardzo w sobie zamknięci. Człowiek, który zazwyczaj zostaje z chorobą sam, potrzebuje nawet banalnej rozmowy o czymś co nie kojarzy mu się ze smutkami, rozpaczą, cierpieniem, które przeżywa. Z rozmowy z wolontariuszem, który ma jakieś pojęcie o świecie, posiada pewne wartości i umie przekazywać swoje myśli , że taki człowiek może wysnuć wnioski  zrozumieć rzeczy ,z którymi sam nie umie się uporać, a młody wolontariusz ze świeżym podejściem zna proste odpowiedzi na trudne pytania.

W końcu każdy człowiek w każdym wieku , bogaty i biedny, chory i zdrowy ma prawo mieć przyjaciela, który sprawi , że poczuje  się on jak istota ludzka, a nie jak coś co jest już niepotrzebne nieużyteczne ,dlatego odepchnięte. Wolontariusze nie pozwolą mu myśleć,  że jest zapomniany przez świat. Ludzie młodzi zdobywający świat, piękni z tłumem znajomych i brakiem czasu, który zajmuje im kariera , imprezy, w przyszłości też będą  być może potrzebować takiej opieki jak staruszkowie albo ciężko chorzy, których teraz bez zastanowienia mijają,  nie przejmując  się nimi. Uważam, że jeżeli teraz młodzi  rozpowszechnią działalności charytatywne ,pokażą się i popracują nad tym aby ktoś ich zauważył,, to w przyszłości mogą one stanąć w naszym kraju na naprawdę wysokim poziomie.

Autor: Natalia Stemplewska

Dzień Wolontariusza

" target="">więcej >>
początek 1 koniec [1]


Podziel się

Data publikacji 2015-04-23 12:50:47


DESIGN | colorwhisper.com
CMS | webconstructor.pl
HOST | sns.pl
ppp
Stowarzyszenie Hospicjum Łódzkie
Organizacja Pożytku Publicznego
KRS 0000 137 523
NIP 729-20-33-434
REGON 471066008
90-251 Łódź, ul. Jaracza 55
tel./fax 042 637 90 24
e-mail:
hospicjum@sns.pl
stowarzyszeniehospicjumlodzkie@gmail.com